//////

Toteż wyeliminowanie skład­nika emocjonalno-oceniającego, należącego do treści danego słowa nie usuwa skojarzeń emocjonalnych, związanych z nim na mocy związków empirycznych. Wcześniejszy, rygorystyczny postulat zastąpio no skromniejszym, wymagającym od uczonego, aby formułując, oceny zdawał sobie sprawę, że to czyni odróżniając wyraźnie ocenę opisu (Pawłowski 1978: 6-7).Stopniowo dostrzegano, że warunek poprawności formalnej de­finicji nie jest wystarczającym warunkiem do tego, aby ją; włączyć w obręb nauki. Mówi się tutaj o pewnych dodatkowych rygorach związanych z naukową użytecznością pojęcia, które sprawióją, że nie wszystkie formalnie poprawne definicje jakiegoś pojęcia moż­na uznać za jednakowo dobre. Refleksja nad warunkami naikowe^ użyteczności definicji na charakter krytyczno-poznawczy, gdyż rzucając „światło na proces rozwoju nauki, pozwala lepiej zrozu­mieć,: dlaczego jedne definicje, mimo ich formalnej poprawności,  zostały zastąpione innymi definicjami” .

Defini­cje cząstkowe ustalają zwykle jedynie wystarczający lub jedynie konieczny warunek stosowalności terminu definiowanego a czasem związek łączący definiendum z definiensem ma charakter probabili­styczny (Pawłowski 1978: 5-6). Wyróżniono grupę pojęć.posiadających rodziny znaczeń, gdzie zakresem pojęcia jest szereg podzbio­rów połączonych jedynie częściowymi podobieństwami, tworzących rodzinę podzbiorów. Rozważono też na nowo rolę ocen w naukach hu­manistycznych , godząc się z tym, że nierealny jest postulat zupełnego usunięcia ocen z języka nauki. „Elementy bowiem oceniają ce, emocjonalne mogą się łączyć z danym wyrażeniem nie tylko na mocy obyczaju językowego lub konwencji, należąc do treści tego wyrażenia, ale również na mocy związków mniej trwałych, często ulotnych, o charakterze raczej koincydencji empirycznych, niz us taleń terminologicznych”.

Wiąże się to z tym, że definiowane terminy posiadają określo­ne związki z danym systemem językowym a w naukach społecznych po­jęci; są wyznaczone przez całość danego systemu teoretycznego. Struktura tych systemów.jest o wiele mniej przejrzysta – jak pod­kreśla E. Mokrzycki – niż struktura systemów, które w filozofii nauki utożsamia się z teoriami naukowymi (1978: 77). Jedno z pod­stawowych, warsztatowych założeń neopozytywizmu, mówiącejże każ­de badanie musi być poprzedzone jakąś definicją dziedziny bada ulegało liberalizacji wraz z komplikowaniem się reguł eksplikacji znaczenia terminów naukowych. Lepiej zrozumiano kategorie po­jęć oznaczających często rozmaite dyspozycje fizyczne lub psycho­społeczne, które dadzą się zceimiować jedynie cząstkowo.

Język dyskursywny symbolizuje przedstawianą rzeczywistość w „projekcji” liniowej – przetwarza przedmiot swej symbolizacji za pomocą ciągu pojęć po­łączonych odpowiednimi relacjami. Oprócz tego w każdej niemal te­orii w socjologii mamy do czynienia z symbolizacją przedstawie­niową, której zasadniczą własnością jest fakt, iż ostatecznie zna­czenia, jakie niesie ze sobą nader złożony, wieloelementowy sym­bol, nie da się odtworzyć inaczej, jak przez ogarnięcie całości tego symbolu. Mimo „niezależnego istnienia poszczególnych elemen­tów, tylko w całościowej konfiguracji układają się one w symboli­czną całość (ibid.: 49). Większość teorii w naukach społecznych ma charakter symbolicznego obrazu świata, nie dającego się w peł­ni wyrazić za pomocą logicznej struktury językowej, za pomocą symbolizacji dyskursywnej. Teoria naukowa wykazuje cechy zarówno symbolizacji dyskursywnej, jest więc tworem językowym, jak i sym­bolizacji przedstawieniowej, która również wyrażona jest języko­wo.

Wspomniane zalecenia metodologiczne powinny stanowić ideał do osiąg­nięcia, gdyż ich lekceważenie prowadzi do ogromnego chaosu, m.in. w badaniach nad wartościami. Jest oczywiste, że ten ideał nie jest tożsamy całkowicie z zaleceniami neopozytywizmu z wielu względów. Między innymi wynika z faktu, że większość teorii w na­ukach społecznych nie zawiera się całkowicie w dyskursywnym języku, który służy do ich wyrażania, W zamkniętym sfromułowaniu teorii nie są uściślone relacje między używanymi pojęciami, cho­ciaż wydawałoby się, że skoro mamy do czynienia ze zdefiniowany­mi pojęciami, to dana jest tym samym struktura logiczna związków między nimi, w sposób bezpośredni zależna od treści zawartych w definicjach.

Chociaż wielu badaczy twierdzi, że socjologii daleko do ści­słości i precyzji, a w dziedzinie badań wartości jest to szcze – golnie prawdziwe, to trudno byłoby zgodzić się całkowicie z minimalistycznym obrazem zadań socjologii na obecnym etapie (bada­nie „społecznego w jednostkach”, społeczna regulacja wzorów kultu­rowych). Przykładowo M. Czyżewski pisze, że „należałoby odłożyć na czas nieokreślony przymierzanie do poczynań socjologicznych ściśle określonych pojęć i reguł metodologicznych (np. wyjaśnie­nie, teoria, definicja), a tymczasem używać tego typu terminów jedynie metaforycznie. Dążenia do przestrzegania rygorystycznych zaleceń metodologicznych jest świadectwem braku realnego osądu ciągle raczkującego stanu rozwoju socjologu” (1981: 25j .